?

Log in

Chyba mnie pogięło.

Popatrzcie, która godzina a ja cały czas na nogach! No dobra, na plecach, bo leżę w wyrku z komputerem mojej mamy na podołku. Już mi nauka tak topornie idzie że ojcomatko zatoschana! Czyżby jakaś zapora w umyśle?

chyba mnie pogięło.

I te cholerne świątynie Afai, Konkordi, Apollów, West, Jupiterów, hobbickie nory, mauzolea, łuki, bazyliki, termy, gawna, shity i suchary. WSZYSTKIE JE ZNISZCZĘ! Wszystkie, o których się uczyłam odnajdę i spalę! Nawet te kamienne spalę! Jak Boga kocham, o! A potem skoczę z palmy. Chętni? :)



Wygrzebałam z photobucketa mojego cudnego. Kip Smajl! Dammyt. A teraz nuczłok!

<-- Makimum!

MILION WALENTYNEK DLA ROTIEGO!

Mruku miał dla Rotiego!

Yay! Ludzki spośród ludzi. Wpisał nam WSZYSTKIM 4 do indeksów na zasadach manufaktury. Cały pierwszy rok jest wdzięczny! Niech się nie zdziwi, że przed gabinetem usypiemy mu kopiec walentynek. Albo wsadzimy mu wiadro z walentynkami na drzwi i kiedy otworzy, spadnie mu na łeb tysiąc kolorowych kopert pozaklejanych serduszkami od pierwszego roku - by się chłopak zdziwił, jak to rzekła Martynka :D

Szok totalny dziś był! Rozumiałam, co Kalitko do nas mówił. Mimo, ze kryzysowałam ostro na tych ćwiczeniach, jakoś z pomocą Oli wytrzymałam. Ale nie zdam, szuja nam zrobiła zaliczenie od 70% >_<
I się prawie na pociąg spóźniłam. Takiego przyspieszenia na rowerze to nawet Armstrong (kolarz kotki, nie mój zacny małżonek :P On na rowerze?! Oo.. crazy wizualizacja) nie miał w swojej karierze na Tur De Frans. A potem  tego zmęczenia to prawie stację przejechałam jak wracałam, o.

Zatoschany Toffany dziś zrobił nam koło zaliczeniowe - nie było źle, powiem, że nawet dobrze, chociaż zdarzyły się IŚCIE żenujące momenty. No ale to nie jego wina. Chociaż jego winą był te perfumy czy tam dezodorant, którym wypachnił całą tą małą salkę. Nie, żeby mi to przeszkadzało :3 Skąd. Jak wyszłyśmy to w korytarzu strefy zagrożenia natknęłyśmy się na Dandysa, Tyszkę, Zapora i Sójkę - ekipa GROM.

A gruby kot staje się coraz grubszy, o. Biedrona też. Zeskanuję ją!


Koniec bredni.

Grand Ołpening

Witajcie, misie!

I tak właśnie, zmolestowana przez szacowną Olę, założyłam sobie żurnala. Nie będę tutaj pisać po angielsku, żeby się nie ośmieszać. To chyba nawet lepiej, mniej ludzi na świecie mnie zrozumie!

Zamiast się uczyć literatury, klepię głupkowato w klawiaturę aż miło. Strrrasznie chce mi się spać, a jeszcze tyyyle do zrobienia. Nie chce mi się, no! Ale za to moja ultramegawypasiona zielona wściekła rozwiązła gruba biedrona o imieniu Horacy (to kobieta!!!) jest przy mnie, mimo, że musiała przechodzić katusze w mojej nagrzanej torbie, wypchanej po brzegi architekturą...

...

...architektura...?

...

AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAARGH!!!

...

narysowałam Adze na gipsie Makimuma :P

Latest Month

June 2008
S M T W T F S
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
2930     

Syndicate

RSS Atom
Powered by LiveJournal.com
Designed by Taylor Savvy